Nic ciekawego dziś na siebie nie zakładałam, więc wyzwanie było niemałe. Jako że nie przepadam za fakturą moich włosów to często im "pomagam". Dziś padło na
papiloty, które de facto miałam na sobie, więc chyba mogę naciągnąć regulamin i zaprezentować włosy nawinięte na nie. Przyznam, że mam do nich wielki sentyment, ponieważ są to wciąż te same papiloty, które zakręciły mi włosy na komunię w 1998 roku.
PS. trochę namieszałam z kolejnością dni, bo day 1 miał pójść wczoraj, ale jakoś się nie udało...
:))
OdpowiedzUsuńpapiloty to ewidentnie element stroju. a już loki to w ogóle :)
OdpowiedzUsuńniecierpliwie czekam na chmurkę :D
Mam nawet podobne,tylko bardziej kolorowe;)
OdpowiedzUsuńNo moje już wyblakły. Połowa z nich ma ok. 13 lat :)
OdpowiedzUsuń