sobota, 5 listopada 2011

30 day Photo challenge: Day 4 kolor


Cały czas myślałam, że to ma być mój ulubiony kolor... Od razu pomyślałam o kolorze wody. Ale przecież nie pojadę nad morze, aby sfotografować mój ulubiony kolor. Rano miałam okazję być chwilę nad Odrą, ale woda nie chciała być niebieska, ale zdjęcie jest miłe. Dziś bez żadnych obróbek i kadrowania, proszę o wybaczenie. 

piątek, 4 listopada 2011

30 day Photo challenge: Day 3 clouds czyli chmury

Niebo od rana było szczelnie zasłonięte chmurami. Wykorzystałam moment, kiedy na chwilkę można było zobaczyć niebieski kolor nieba i białe baranki przemykające nad dachami naszych kamienic. Ciekawe jaka pogoda będzie w weekend, bo wybieram się do rodzinnego domu i liczę na jakiś spacer po lesie...

czwartek, 3 listopada 2011

30 day Photo challenge: Day 2 what I wore czyli co miałam na sobie.

Nic ciekawego dziś na siebie nie zakładałam, więc wyzwanie było niemałe. Jako że nie przepadam za fakturą moich włosów to często im "pomagam". Dziś padło na papiloty, które de facto miałam na sobie, więc chyba mogę naciągnąć regulamin i zaprezentować włosy nawinięte na nie. Przyznam, że mam do nich wielki sentyment, ponieważ są to wciąż te same papiloty, które zakręciły mi włosy na komunię w 1998 roku.

PS. trochę namieszałam z kolejnością dni, bo day 1 miał pójść wczoraj, ale jakoś się nie udało...

30 day Photo challenge: Day 1 Self Portrait czyli autoportret.

Na pewno ze statywem idzie łatwiej. 
Pierwsze zdjęcie w moim 30 dniowym wyzwaniu zrobiłam z użyciem statywu. Chciałam zrobić zdjęcie na tle ulicy, ale coś światło nie chciało ze mną współpracować. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja pochwalić się widokiem z okna :) Dziś ja z plakatem Zlotu Żaglowców w Szczecinie i z segregatorami na gazety, które własnoręcznie ozdabiałam. 

środa, 2 listopada 2011

30 Day Photo Challenge!

Utknęłam w takim momencie mojego życia, gdzie ciężko mi się zmotywować. Lekiem na to może stać się wyzwanie jakie na swoim blogu W detalach rzuciła Lejdi. To ma mnie codziennie motywować do zrobienia czegoś konstruktywnego. 

http://www.prettydays-studio.com

Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak czy inaczej trzymajcie za mnie kciuki i zaglądajcie codziennie, żeby zobaczyć co się wykluło. Pozdrawiam!

sobota, 29 października 2011

Nie taka igła straszna jak ją malują.

Dwa dni temu straszliwa pani doktor znęcając się nade mną wbiła mi wielką szpilę w moją biedną szyjkę. Krew tryskała, straciłam przytomność, a próbki i tak nie udało się pobrać. 

Tak mniej więcej wyobrażałam sobie biopsję tarczycy. Chyba należy się jakieś sprostowanie, bowiem okazało się, że zabieg ten jest bezbolesny. Jest nieco niekomfortowy, bo leżymy z mocno odgiętą do tyłu głową, jeden lekarz ultrasonografem szuka zmiany na tarczycy, a drugi się w nią wkłuwa, używając do tego maluteńkiej strzykawki z jeszcze mniejszą igłą. Panie, które czekały na zabieg, jak tylko wyszłam pytały: "I jak? I jak?!" a ja zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że "śmiesznie". Chyba się trochę zdziwiły, ale co miałam powiedzieć, kiedy pani doktor potrząsała moją żuchwą, żeby cokolwiek ze mnie wyskoczyło?

Musze tylko zaznaczyć, że kolejnego dnia odczuwałam lekki ból szyi przy ziewaniu i kasłaniu. Tyle. Cała magia biopsji tarczycy. Teraz trzymam kciuki, żeby wyniki były równie śmieszne.

środa, 26 października 2011

Bartosz Mateńko.

Siedziałam z książką w kuchni i pewien fragment przypomniał mi o kilku latach, które przeżyłam na skaju Szczecina. Dom z widokiem na pole, które o każdej porze roku było jak inny świat. Później widok się zmienił, ponieważ wierzba pnąc się do nieba zafundowała mi cudowną, nasyconą zieleń przez pół roku i złowieszcze, brunatne witki przez drugie pół. Przypomniałam sobie o moi sąsiedzie... Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy znalazłam jego stronę ze wspaniałymi zdjęciami. Polecam Bartosz Mateńko


by Bartosz Mateńko
by Bartosz Mateńko
by Bartosz Mateńko