![]() |
Jedna potrawa, tysiące wspomnień... |
Poniedziałek: Ziemniaki pieczone z łososiem na świeżym rozmarynie. Kremowy serek z czosnkiem i koperkiem do ryby. Sałata rzymska z pomidorami i musztardowym dressingiem.
Wtorek: Marynowane ćwiartki z kurczęcia pieczone z warzywami (cebula, cukinia, pomidory, papryka, ziemniaki) z ryżem basmati.
Środa: Spaghetti z piersią z kurczaka i cukinią w sosie gorgonzola.
Czwartek: Mąż mnie zupełnie zaskoczył, ponieważ zabrał mnie do naszego osiedlowego Hindusa świętować jego nową pracę. Zamówiłam najzwyklejsze chicken curry, ale zamiast ryżu poprosiłam o pieczywo chapati. Przypomniała mi się moja niesamowita przygoda, którą przeżyłam kilka lat temu w Indiach... Chciałabym tam jeszcze kiedyś pojechać.
Piątek: Conchiglioni zapiekane z pomidorami, kawałkami kurczaka i serem gorgonzola oraz ze sporym dodatkiem świeżego rozmarynu.
Sobota: Pieczony łosoś nadziewany koperkiem i czosnkiem, piure ziemniaczane, surówka z kapusty, marchewki i pora. Nie ma to jak weekendowy wypad do rodzinnego domu :)
Niedziela: Lasagne szpinakowa według jedynego słusznego przepisu mojej mamy. Pycha!
Pierwszy weekend adwentu minął szybko, ale miło. Mama pomogła wybrać mi sukienkę na imprezę bożonarodzeniową, która już za 3 tygodnie, święty Mikołaj powoli zaczyna kompletować prezenty dla bliskich. Spotkałam moich znajomych ze Szczecina, odwiedziłam drogą przyjaciółkę, wobec której los jest niezwykle niesprawiedliwy, zjadłam przepisowe śniadanie z teściami i obiad z moimi rodzicami. W porannym pociągu do Berlina zastanawiałam się co będzie z nami za kilka lat. Czy zostaniemy w Niemczech, czy wrócimy do Polski... Może żadna z tych alternatyw nie jest przyszłościowa. Myślałam nad zimowym wyjazdem do Austrii, nad letnim rejsem po Bałtyku (może po Adriatyku). Czy Wy też tak lubicie planować?
stanowczo mogłabym się u Ciebie żywić przez cały zeszły tydzień. no może cukinię w środę bym sobie wydziubała. :D
OdpowiedzUsuńplanowanie to najprzyjemniejsza część wszystkiego. mam tak np. jak jadę ze Współlokatorką na koncert (a wyjazdy nasze na koncerty, to nie są zwykłe wyjazdy) - mapy, plany, rozkłady jazdy; to mnie kręci. :P
Ja również mogłabym u Ciebie jadać ;)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię planować :) W chwili obecnej planuję prezenty - dziś kupiłam świetne zawieszki do paczek, czekam na wstążki, prezenty dla L. już mam, powoli wybieram dla rodziny ;) Potem będę planować nasz wyjazd narciarski do Szwajcarii.
Na razie możecie wybierać, podróżować i się przenosić, niewiele Was trzyma ;)
To prawda. Nawet dziś przy porannych naleśnikach zastanawialiśmy się nad naszym miejscem za kilka lat. Berlin to świetne miasto, ale wiem czy zapuszczę tu korzenie.
UsuńPodpisuję się pod stołowaniem u Ciebie ;).
OdpowiedzUsuńPlany - kocham planować. Nawet jeśli coś nie wyjdzie - w planowaniu jestem świetna. Gorzej, gdy te plany łączą się z kimś innym, bo wtedy nie mogę zagwarantować, że długo przetrwają. Niemniej dzięki planowaniu czuję się bezpieczniej.
O tak. Mi też dają złudne poczucie bezpieczeństwa :)
Usuńa wiesz, że mi się marzy łosoś od kilku tygodni, ale nie potrafię zrobić :(
OdpowiedzUsuńPrzy łososiu jak przy kobiecie: nie można za długo trzymać na wysokim ogniu i potrzebuje ciągłego nawilżenia :P
UsuńA już myślałam, że Ty w tym tygodniu będziesz na obiad :P
OdpowiedzUsuńMogę wpaść, bo pociekła mi ślinka?:)
OdpowiedzUsuńFajny jadłospis:)
OdpowiedzUsuńMenu super:) Co do planowania, to robię to nagminnie. Chyba już nie potrafię inaczej. Co prawda, najczęściej wszystko jest inaczej, ale dzięki tym planom i marzeniom wytrzymuję złe,zimowe i smutne dni.
OdpowiedzUsuńJako kulinarny prostak, który dopiero się odchamia powiadam: Muszę wreszcie spróbować tego czym jest legendarny sos gorgonzola :)
OdpowiedzUsuńBardzo prosty. Po smażeniu kurczaka na patelni zostają pyszne smaki. Dolewasz do nich śmietankę (np. 18%) i dodajesz pokrojoną w kawałki gorgonzolę. Et voila!
Usuń