poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Co na obiad. Tydzień 5. Z opóźnieniem...

Te dni zleciały pod znakiem przygotowań do przeprowadzki i przygotowań do rejsu, który wypada tuż przed przeprowadzką. Dokładnie rzecz biorąc, kiedy zejdę z łodzi to będę miała kilka godzin, aby przyjechać do Berlina, odebrać kluczę do nowego mieszkania i wszystko spakować, a następnie przewieźć. Ale... co to dla mnie!? Oczyszczanie zamrażalnika trwa, postanowiłam przygotować weki na rejs, żeby mięso się nie zmarnowało, więc pewnie zawekuję pieczoną szynkę. Mmmm... Nic tak dobrze nie smakuje w zimny dzień na morzu jak pure ziemniaczane z pysznym mięsnym sosem. Pewnie będę je zajadać, kiedy ten wpis pojawi się na waszych monitorach, ponieważ od soboty urzęduję jako II oficer na s/y Magnolia. Miłej majówki!

s/y Magnolia po lewej i s/y Dar Szczecina po prawej. A pośrodku coś mi w kadr weszło :-)

Poniedziałek: Udka kurczęcia marynowane w czosnku, cebuli i słodkiej papryce, podane z pieczonymi ziemniakami i sałatą.
Wtorek: Pyszna pizza z gorgonzolą i świeżym szpinakiem, zjedzona w miejscu, do którego wrócę spróbować jeszcze pastę i zdam Wam pełną relację!
Środa: Niespodziewani goście sprawili, że planowany obiad musiał trafić do weków i popłynie z nami w rejs, a my jedliśmy doskonałe sushi w barze Aki Tatsu, o którym już Wam wspominałam tu.
Czwartek: Ja sama udałam się w podróż do Poznania, więc w biegu zjadłam, to co miał mi do zaoferowania dworzec, a męża zostawiłam z surową piersią z kurczęcia. Twierdzi, że ją sobie usmażył. Dzielny mój!
Piątek: Dzień przygotowań do rejsu. Ubezpieczenie, uzupełnianie braków w kosmetyczce żeglarki, wielkie zakupy na 9 dni dla 8 osób. Myślałam, że nie zdążę niczego ugotować, a jednak szybki obiad w kuchni u rodziców. Fettucini alfredo jest nieśmiertelne i śmiertelnie pyszne :-)
Sobota: Pierwszy obiad na pokładzie, a raczej pod nim w mesie. Ziemniaki w mundurkach z gzikiem. Wiosenna pychota!
Niedziela: W jadłospisie* mam piersi z kurczaka ubrane w pomidora i żółty ser, ziemniaki i surówkę marynarską.

*Jako drugi oficer na rejsie odpowiadam z zrobienie zakupów i przygotowanie jadłospisu, według którego tzw. kambuznik będzie codziennie przygotowywał posiłki.

1 komentarz:

  1. Pysznie. Jedzenie na łajbie smakuje najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń