niedziela, 14 października 2012

Bananowe muffiny z tureckimi lisimi jądrami!

Jak obiecałam, tak robię! W drodze do domu często zdarza mi się zahaczyć o turecki sklep Bolu. Najczęściej kupuję tam warzywa i owoce, ponieważ są zawsze świeże i w przystępnych cenach (super tanie figi, pigwy, nektarynki, sto rodzajów papryki, przedziwne cukinie i bakłażany...). Jednak przechadzając się po sklepie lubię kupić jakiś turecki specjał, który ciężko dostać w zwykłym markecie. A to dżem figowy, a to cukier z winogron, a to turecki ser przypominający mozzarellę, a to mieszankę przypraw. Ostatnio kupując herbatę trafiłam na napój do rozpuszczenia w mleku jak kakao instant. Nie wiele myśląc wrzuciłam go do koszyka.

Salep okazał się niezwykłym napojem o orientalnym (tylko takie określenie przychodzi mi do głowy!) zapachu i smaku. Jest bardzo słodki, przygotowywany z mleka z dodatkiem przypraw (cynamon, wanilia i salep). Czym jest ten cały salep? To bulwy pewnego storczyka, który występuje w Turcji i na Bliskim Wschodzie. Bulwy przypominały Arabom lisie jądra (a tak właściwie jak wyglądają lisie jądra?), więc na ich cześć nazwali napar z nich ḥasyu al-tha`lab. 

Salep to teraz nasz jesienny odpowiednik kakauka. Wiecie, te jesienne wieczory, kiedy na dworze wiatr hula, zimno wdziera się przez okna i potrzeba czegoś na rozgrzanie po przejażdżce rowerowej. Słodki napój o wyjątkowym smaku wkradł się do naszego jesiennego menu.




Bananowe muffiny z salep 

125 g mąki
125 g masła
2 jajka
3/4 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki serka typu philadelphia
5 łyżek cukru pudru
pół łyżeczki cynamonu
banan (bardzo dojrzały, najlepiej już taki z ciemniejącą skórką)
szczypta soli
3 łyżki salep rozcieńczone w kilku łyżkach mleka i podgrzane

Uwielbiam posługiwać się trzepaczką, bo wydaje mi się, że spalam wtedy tyyyle kalori, więc zamiast za mikser chwytam za moją ulubioną i ubijam jajka z cukrem na kogel mogel. Dodaję ser i rozcieńczony salep, cynamon i sól. Wlewam rozpuszczone, schłodzone masło. Ubijam jeszcze chwilę i dodaję mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Mieszam tylko do połączenia składników (mogą być nawet grudki). Kroję banana, obsypuję go dokładnie mąką i mieszam z ciastem.

Muffinki piekę ok. 15 w 190-200 stopniach. Wyciągam z piekarnika i zostawiam do wystygnięcia (co jest baaardzo ciężkie do wykonania, bo pachną cudownie!)

1 komentarz:

  1. O kuuuuuuuurka !!! :D Szczwany z Cienie kulinarny lisek! :)

    OdpowiedzUsuń